Dwa tygodnie temu wróciłam z 10-dniowej podróży do Nowego Jorku. Ten kierunek świata nigdy nie był jakoś specjalnie moim marzeniem. Nie żeby coś konkretnego za tym stało. Ot, po prostu zawsze wydawało mi się, że inne kierunki mogą mi więcej zaoferować.
Wyjazd został zainicjowany dlatego, że… Bilety mają aktualnie jakąś zaskakująco niską cenę i z tego powodu zorganizowaliśmy spotkanie “pośrodku świata” z moimi przyjaciółmi, gdyż jedno z nas kilka lat temu przeprowadziło się do Kanady.
Nowy Jork niczym mnie nie zaskoczył. Albo może inaczej: zaskoczył mnie tym, jak bardzo dosłownie jest on przedstawiany w filmach. Przysięgam, czułam się tam jak jedna z bohaterek jakiegoś filmu czy serialu.
- Tak, są żółte taksówki.
- Tak, jest wiecznie korek.
- Tak, stale leci dym z kanalizacji.
- Tak, wszyscy pędzą.
- Tak. Jest mnóstwo wariatów na ulicy (ale nie czułam się w związku z tym niebezpiecznie).
- Tak, metro to osobne miasto i pociągi naprawdę są takie blaszane.
- Tak, są te słynne schody ewakuacyjne na zewnątrz budynków.
Jeśli nie masz pewności czy kiedykolwiek tam dotrzesz (lub tak jak i u mnie to dotychczas było, NY nigdy nie był na Twojej liście miejsc do zwiedzenia), to mówię Ci: wszystko, co znasz z filmów, naprawdę takie jest. Możesz już sobie odhaczyć to miasto jako “zobaczone” 🤪
Jak każdą podróż, i tę starałam się skonsumować pod kątem obserwacji, jak ludzie się tam ubierają. Nigdy nie patrzę pod kątem trendów. Nie wychwytuję nowinek “co będzie modne w danym sezonie” itp. Ta część mody jakoś chyba nigdy mnie specjalnie nie jarała. Zawsze skupiam się jednak na tej słynnej “odwadze”, estetyce i ogólnej spójności. Czy ją widać w perspektywie całego miasta, czy może “Ile ludzi, tyle stylizacji”?
Tu NY też nie zaskoczył. Znów tak, jak na filmach przedstawiają 😆 Jest tam absolutnie wszystko! Od zwykłych codziennych stylówek znanych nam z polskiego podwórka, przez te fikuśne imprezowe czy… dziwne, po piżamy 🤭 Całkiem sporo jest też drag queens i cross-dresserów (ok, to mnie zaskoczyło, bo tych najwięcej widziałam dotychczas w Tajlandii), którym też z ogromną ciekawością się przyglądałam, bo często bardzo mocno uwypuklają kobiece elementy stylu: przerysowany mocny makijaż czy niebywale skąpy strój.
…do brzegu, Renata! 👀
No właśnie. Jak ta podróż wpłynęła na moje postrzeganie stylu? Ano tak, że uwierz mi: nikogo nie obchodzisz 😉 Spędzenie dziesięciu dni w przestrzeni pełnej tak skrajnej różnorodności (ok, to też ma ogromny wpływ na to, że nikt na Ciebie jakoś specjalnie nie zwraca uwagi) sprawiło, że poczułam wewnętrznie ogromny luz i komfort z tym jak się czuję ze swoimi bardziej lub mniej trafionymi stylizacjami. Bo wiem, że nie będę w żaden sposób oceniana.
Mało tego! Coś, co mnie zaskoczyło: nawet poczułam pewnego rodzaju wewnętrzne ukłucie, że właśnie nie wzbudzam żadnego zainteresowania innych osób swoimi stylizacjami, w których czułam się wyjątkowo cool 😬
Jakie przywiozłam szafiarskie wnioski z tej podróży?
Po pierwsze: naprawdę nikogo nie obchodzisz. Jesteś po prostu przechodniem na czyjejś drodze w ciągu dnia.
Zastanów się. Ilu osobom, tak naprawdę, Ty się przyglądasz na ulicy? Nawet jeśli ktoś przykuje Twoją uwagę, to zachwycasz się? Czy jednak przewracasz oczami? Nawet, jeśli przewracasz oczami, to czemu? I dalej… Czemu uważasz, że i na Ciebie będą przewracać oczami, jeśli założysz zielone sneakersy zamiast czarnych? Różową torebkę zamiast beżowej?
Po drugie: jakiegoś rodzaju estetyka jednak jest dla mnie ważna.
W tej kwestii bezsprzecznie zachwyca Mediolan. Spójność stylu, estetyka i ogólne piękno totalnie mnie rozłożyły. I ja wiem, że to stolica mody. Ale o Nowym Jorku też dużo słyszałam, że można się zainspirować. No więc, on mnie zainspirował jedynie (a może i aż?) do luzu i totalnego zaufania do siebie, by eksperymentować w obrębie swojej estetyki, nawet jeśli ona nieco wychodzi ponad normy naszych polskich ulic (a te nietrudno przekroczyć 🤭).
Chciałabym tu płynnie przejść do naszego dwutygodniowego wyzwania, które kończy się już w tę niedzielę. Chciałam Ci ogromnie pogratulować, jeśli brałaś w nim udział 🎉🥳💃
Na pewno zauważasz już jakieś zmiany, które wprowadziłaś lub chciałabyś wprowadzić w najbliższym czasie. Widzisz siebie z perspektywy osoby trzeciej. Wiesz jak na co dzień wyglądasz.
Jaki teraz mamy plan?
W niedzielę 26.10. na moim IG wrzucę pytania, które przybliżą Cię jeszcze bardziej do wyciągnięcia wniosków. Nie tych szybkich, jak “muszę pozbyć się tych spodni”, a raczej “dlaczego te spodnie ze mną już nie rezonują”, dzięki czemu kolejne zakupy będą już bardziej trafione, a szafa magicznym sposobem zacznie się kurczyć, jednocześnie dając Ci więcej możliwości.
Jeśli chcesz, możesz odpowiedzieć na tego maila i napisać mi swoje spostrzeżenia – jak poszło Ci wyzwanie, czego się o sobie i swojej szafie dowiedziałaś w ciągu tych dwóch tygodni?
W poniedziałek 27.10. o godz. 20:00 na moim IG i YT zrobię LIVE, na którym omówię Wasze wnioski i się do nich odniosę, byście jeszcze lepiej zrozumiały co przez te dwa tygodnie się wydarzyło 🙂
…przypominam też, że w miniony poniedziałek również widziałyśmy się na LIVE, gdzie podsumowywałyśmy pierwszy tydzień wyzwania. Jeśli Ciebie nie było możesz nadrobić tu (IG lub YT).
Do zobaczyska w przestrzeni Internetu!
Ściskam ciepło,
Ukolorowana Renata
PS Jeśli chcesz nadrobić poprzednie newslettery, które Ciebie ominęły, znajdziesz je pod tym linkiem.
PS2 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia w jakimś zakresie dotyczącym spójnego budowania swojej szafy, zapraszam na moją stronę z pełną ofertą!