Historia sprzed kilku dni: jedna z klientek, jak tylko usłyszała na spotkaniu, że czerń niekoniecznie jej służy… Przestała mnie magicznie słyszeć 😅 Serio. Zaczęła słyszeć tylko szum w głowie, bo myśli zaprzątały jej umysł:
“Ale jak bez czerni? To jakie buty? Jakie dodatki? A spodnie? Przecież spodnie zawsze czarne! Czy ja już nigdy w związku z tym nie będę wyglądała ELEGANCKO?! Przecież elegancka jest TYLKO czerń!”
Kiedy po jakimś czasie zauważyłam tę “pustkę” w oczach klientki, zatrzymałam się i spytałam o co chodzi. A bardziej wolałam się upewnić, bo przeczuwałam, dlaczego i w którym momencie przestała mnie słyszeć (bo słuchać jakoś słuchała 😄). Zatrzymałyśmy się i zaczęłyśmy sobie rozkładać problem braku czerni w szafie na atomy. Chciałabym tę rozmowę przenieść także tu, bo uważam, że warto w tym temacie edukować na różnych kanałach.
Temat wyjściowy: “No ok. Ale jeśli należę do jakiegoś chóru, gdzie na występ muszę ubrać się na czarno, to co wtedy?”
1. Jeśli są zasady odgórne, że wszyscy ubieracie się na czarno, to wiadomo, że nie tupniesz nogą i nie ubierzesz się nagle na różowo “bo Tobie czerń nie pasuje” 😁 I będziesz jedyną różową kropką w całym chórze. Chór to zespół. Ubieracie się jednolicie po to, by skupić uwagę publiczności na śpiewie.
W takim wypadku (jeśli można), to możesz założyć czerń, która np. jest nieco poszarzała, delikatniejsza, ale co do zasady – nie ma tu sensu jakkolwiek walczyć.
PAMIĘTAJ! Analiza kolorystyczna ma nadawać kierunek odpowiedniej statystyki w Twojej szafie, ale nie wykluczać ze społeczeństwa 😊
2. Inny case? Jeśli jesteś stewardessą, to masz wyorbitowany dress code. Tam masz nawet wytyczne dot. makijażu. Przecież nie powiesz swojemu szefostwu “oj, przepraszam, ale ten fiolet mi nie służy” 😉
Sztywny dress code w pracy/różnych organizacjach ma swoje uzasadnienie i z tym się nie kłócimy. Tu analiza kolorystyczna po prostu nie sięga. Kropka.
Czym innym jest zasada “smart casual”. Jeśli masz wyglądać elegancko i “odpowiednio do sytuacji”, to czerń nie jest tam już jedynym wyborem. Mało tego: często warto jest się nieco wyróżnić z tłumu, kiedy chcesz wygłosić jakąś prezentację i zostać wybrana do pokierowania danym projektem. Wtedy, naturalnie poza dobrze przygotowaną prezentacją, warto mieć na sobie jakiś kolor wyróżniający Cię z tłumu, by dodatkowo zostać zapamiętaną.
I zamiast wyglądać ELEGANCKO, ale tak jak inni, możesz wyglądać tak:

Możesz wyglądać (wciąż) ELEGANCKO, ale tak, i dać sobie szansę na zauważenie i zainteresowanie swoją osobą już od samego wejścia na ważne dla Ciebie spotkanie:


Być może powyższe zdjęcia prezentują kolory, których nie lubisz. Być może nie Twój styl. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie przygotować tu propozycji na każdą ewentualność 😊 Ale to jest ten moment, kiedy chciałabym, żebyś spróbowała wyjść z pudełka swoich przekonań, i zobaczyła, że kiedy mówię “daj się zauważyć” wcale nie mam na myśli, żebyś na zebranie szła tak:

Bo minimalizm i introwertyzm może być także w kolorze. Na ten temat będzie też mój e-book, który oddam w Twoje ręce jakoś w lutym (ciężko mi stwierdzić kiedy dokładnie, bo… Ja po prostu codziennie przy nim dłubię. Jak skończę, to puszczam!). Chcę dzięki niemu zwrócić Twoją uwagę na trochę inne rozwiązania, które wciąż mieszczą się w kanonie elegancji, ale jednak pozwolą Ci wyjść z tego pudełka czerni (albo przynajmniej zachęcą do poszukiwania innych rozwiązań).
Ten e-book powstał dokładnie z takich rozmów, jak ta. Jeśli chcesz zobaczyć inne rozwiązania niż czerń, zapisz się na listę oczekujących poniżej!
Ściskam ciepło,
Ukolorowana Renata
PS Jeśli chcesz nadrobić poprzednie newslettery, które Ciebie ominęły, znajdziesz je pod tym linkiem.
PS2 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia w jakimś zakresie dotyczącym spójnego budowania swojej szafy, zapraszam na moją stronę z pełną ofertą!