Ej. Jak się czujesz, kiedy masz się ubrać na wyjątkową okazję?
- Wiesz co na siebie włożyć?
- “Widzisz” siebie oczami wyobraźni?
- Masz tę rzecz w szafie?
Czy może jednak biegasz w popłochu po galerii, szukając stylówki idealnej? Scrollujesz sklepy internetowe w poszukiwaniu tej jednej, jedynej kiecki?
Wiadomo, stylizacja na kolację z księżną Kate to osobny level. Ale chcę, żebyś zatrzymała się przy jednej rzeczy.
Czy te ubrania, które wiszą w Twojej szafie – te, które czekają “na specjalną okazję” – faktycznie bierzesz pod uwagę, gdy ona w końcu nadejdzie?
Czy jednak:
- kolor nie ten,
- fason nie ten,
- nie mam do tej sukienki butów,
- ta sukienka jest zbyt casualowa,
- ta jest zbyt wystawna
itd.?
Ten newsletter poniekąd jest kontynuacją jednego z poprzednich. Znów chcę nawiązać do tego co nosimy na co dzień. Bo kiedy Twoje codzienne ubrania są równoznaczne ze starym, rozciągniętym i poplamionym Domestosem t-shirtem i legginsami, to nie dziwne, że hasło “specjalna okazja” wzbudza w Tobie panikę…
Z drugiej strony, często okazuje się, że te ubrania na “specjalną okazję” wcale nie spełniają swojej funkcji. Bo z jednej strony wymyślamy, że to, co już wisi w szafie, nie pasuje do okazji. A z drugiej… Po prostu potrzebujemy dopaminy. No czyż nie po to ruszamy na zakupy? By poczuć tę nutę ekscytacji z posiadania czegoś nowego w swojej szafie?
Pomyśl przez chwilę o trzech ostatnich zakupach. Nosisz je? Jeśli nie, to dlaczego? I co właściwie zdecydowało, że kliknęłaś kupuję?
Bo to ma też ogromny wpływ na to, że te nasze szafy są przepełnione: dopamina. Najczęściej kupujemy dopaminę, a nie realną potrzebę.
I od tego momentu zaczyna się całe błędne koło naszej szafy.
Wracając do “specjalnej okazji”. Zobacz jak to działa w praktyce:
PRZYPADEK 1
Codzienność = bylejakość (choć w szafie są ubrania na specjalną okazję) → specjalna okazja = nie mam co na siebie włożyć, trzeba kupić (najczęściej kupujemy coś, czego później i tak nie założymy).
A co jeśli…
PRZYPADEK 2
Codzienność = jakość → specjalna okazja = nie mam co na siebie włożyć, ale kupię coś co realnie wykorzystam w swojej szafie, także w życiu codziennym.
Widzisz? Kiedy zmieniasz podejście do szafy, zmieniasz też sposób jej uzupełniania. I nagle kupujesz rzeczy, które naprawdę żyją z Tobą na co dzień.
Bo czym innym jest, w PRZYPADKU 1, kupowanie ubrania na specjalną okazję, tylko po to, by kolejna rzecz wisiała w szafie, bo Ty przecież nie korzystasz z jakości na co dzień (więc tym sposobem szafa puchnie, bo dokładasz do niej absolutnie tylko jednorazowe strzały), niż kiedy, jak w PRZYPADKU 2, każdy kolejny zakup sprawia, że Twoja szafa się urozmaica (bo stawiasz na jakość także na co dzień) i ubrania na przestrzeni miesiąca rotują.
Dzięki temu:
- codziennie wyglądasz inaczej,
- nie masz potrzeby dokupowania kolejnych rzeczy,
- Twój portfel oddycha,
- a planeta Ci za to dziękuje.
Co sądzisz?
Ściskam ciepło,
Ukolorowana Renata
PS Jeśli chcesz nadrobić poprzednie newslettery, które Ciebie ominęły, znajdziesz je pod tym linkiem.
PS2 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia w jakimś zakresie dotyczącym spójnego budowania swojej szafy, zapraszam na moją stronę z pełną ofertą!