Wszystkie przez to przechodziłyśmy. Pierwsza praca. Potrzeba wykazania się profesjonalizmem. Bez względu na to, co mamy w głowie, też staramy się to podkreślić swoim ubiorem. I dobrze. Bo jednak zanim coś powiemy, to ubranie już mówi za nas. I choć nie chodzi mi o ocenianie innych, to jednak zawsze w głowie pojawia nam się pierwsza myśl o danej osobie gdy tylko zobaczymy jej stylizację.
Tymi pierwszymi profesjonalnymi ubraniami często są marynarki, koszule, cygaretki, eleganckie buty. Żeby jeszcze podnieść rangą ten profesjonalizm, są one najczęściej w kolorach basic: granaty, beże szarości, czerń.
Kiedyś moja klientka, młoda dziewczyna, która w swojej pierwszej pracy szybko awansowała, też weszła w ten schemat. Zrozpaczona przyszła na analizę kolorystyczną z prośbą o doradzenie jej takich kolorów, by wyglądała i profesjonalnie, i dobrze w kontekście swojego typu urody. Jej problemem było to, że miała pod sobą zespół… mężczyzn, w dodatku prawie dwa razy starszych od niej (więc domyślasz się jak chętnie słuchali tej “małolaty”? 🙈).
Stworzyła sobie idealną szafę kapsułową w kolorach basic. Tak, by wszystko się jej ze sobą idealnie łączyło i by odpowiednio dodawało lat (z uwagi na zespół, potrzebowała trochę też dodać sobie lat). Beże, brązy i ciepłe biele. Do tego okulary korekcyjne w mocnej czarnej oprawce.
Co wyszło podczas analizy? Że jej delikatna, jasna uroda domaga się szarości, świeżej bieli, niebieskości, różów. Wyglądała w tych kolorach świeżo. Promiennie. Pojawiał się błysk w oku. Jej garderoba, owszem, dodawała jej lat. Ale nie w ten profesjonalny sposób, a nieestetyczny. Twarz się matowiła, zażółcała, nie było widać oka. I nie tyle dodawała lat, co raczej… postarzała.
Poza kolorami basic, które jej zasugerowałam, odważyłam się też podpowiedzieć: “Dziewczyno, kup sobie różową marynarkę! Nie dość, że cudnie Ci w tym kolorze, to jeszcze bije od Ciebie ta magiczna życiowa energia, którą aż się chce od Ciebie czerpać podczas rozmowy” (a to też ma ogromne znaczenie dla naszej podświadomości!).
Oczywiście przewróciła tylko znacząco oczami, mówiąc, że chyba żartuję, że ci starsi mężczyźni nagle zaczną słuchać tej “młodszej blondyneczki w różu”? 🙄
Cóż. Efekt “legalnej blondynki” zadziałał! Dostałam po dwóch miesiącach wiadomość, że zaryzykowała i kupiła tę marynarkę dla eksperymentu – poniekąd by mi udowodnić, że “nie ma szans, że to się uda” 😜 Co się stało? Zgrzyty z zespołem zniknęły i zaczęli w firmie rosnąć w siłę. Przynosić coraz lepsze wyniki.
- “Nie oceniaj książki po okładce”. Tak. Zgadzam się z tą mądrością. Ale mimo wszystko to robimy.
- “Ważniejsze jest to co mamy w głowie”. Z tym też się zgadzam. Najpierw poznaj człowieka, nim ocenisz go po wspomnianej wyżej okładce.
Więc co się tu zadziało? Przecież moja klientka zmieniła tylko kolor marynarki?
Pewność siebie! Jeśli realnie widzisz, że dobrze wyglądasz w jakimś kolorze, on dodaje Ci pewności siebie. Jak masz więcej pewności siebie, odważniej delegujesz zadania, załatwiasz sprawy w urzędzie i zdobywasz swoje codzienne “Everesty”.
Już niedługo i Ciebie otulę spokojem w połączeniach kolorystycznych. Przestaniesz się bać tego czy wspomniany róż możesz łączyć jedynie z szarością, czy jednak z fioletem też się to zgra. A jeśli tak to z którym? A jeśli chciałabyś zaszaleć i dodać jeszcze torebkę w innym kolorze… To w jakim?
Kurs online o łączeniu kolorów już niebawem! Zapisz się na listę oczekujących, by jako pierwsza otrzymać o nim informację wraz z rabatem dla wszystkich early birds 🕊️
Ściskam ciepło,
Ukolorowana Renata
PS Jeśli chcesz nadrobić poprzednie newslettery, które Ciebie ominęły, znajdziesz je pod tym linkiem.
PS2 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia w jakimś zakresie dotyczącym spójnego budowania swojej szafy, zapraszam na moją stronę z pełną ofertą!